Kilimandżaro - Jarosław Rola
KÅ‚opoty caÅ‚ej wyprawy rozpoczęły siÄ™ już na lotnisku w Warszawie, kiedy samolot którym mieliÅ›my lecieć , przyleciaÅ‚ z dużym opóźnieniem w zwiÄ…zku z czym byÅ‚o wielce prawdopodobne że nie zdążymy na przesiadkÄ™ w Amsterdamie na samolot do Nairobi. UdaÅ‚o siÄ™ tylko dlatego że zostaÅ‚y postawione na nogi wszystkie sÅ‚użby i samolot do Nairobi na nas poczekaÅ‚. Kenia powitaÅ‚a nas dość wysokÄ… temperaturÄ… jak na tÄ… porÄ™ roku. PozwiedzaliÅ›my kilka miejsc i odwieziono nas do Hotelu gdzie można byÅ‚o wreszcie zaznać kÄ…pieli. Wieczorem byÅ‚a wizyta u Księżnej Sapieżanki w Nairobi która poczÄ™stowaÅ‚a nas wykwintnymi potrawami. Rano, zaraz po wizycie u wiceprezydenta Kenii wyruszyliÅ›my w kierunku Tanzanii do miejscowoÅ›ci Arusha. Mimo iż to zaledwie 250km , jechaliÅ›my prawie caÅ‚y dzieÅ„. Spowodowane byÅ‚o to gÅ‚ównie mozolnÄ… pracÄ… urzÄ™dników na granicy Kenii z TanzaniÄ…. Kenijczycy odprawili nas bÅ‚yskawicznie , natomiast urzÄ™dnicy w Tanzanii robili problem ze wszystkiego i na granicy straciliÅ›my prawie 3 godziny. Po drodze do Arushy mijaliÅ›my tradycyjne wioski Masajskie których architektura byÅ‚a w każdej z nich dokÅ‚adnie taka sama. Hotel w Arushy , który znajdowaÅ‚ siÄ™ za wysokim murem byÅ‚ zupeÅ‚nie innym Å›wiatem niż ten który znajdowaÅ‚ siÄ™ przed nim. ByÅ‚ wielki kontrast pomiÄ™dzy przepychem w hotelu a biedÄ… na ulicy przed murem. NastÄ™pnego dnia rano pojechaliÅ›my w odwiedziny do wioski masajskiej, gdzie zostaliÅ›my poczÄ™stowani Å›wieżo zabitÄ… kozÄ… , tabakÄ… z domieszkÄ… krowiego Å‚ajna oraz herbatÄ… zrobionÄ… z wody z kaÅ‚uży z domieszkÄ… imbiru. Powiem zupeÅ‚nie poważnie że zastanawiaÅ‚em siÄ™ czy spróbować tej herbaty, kiedy siÄ™ w koÅ„cu przeÅ‚amaÅ‚em , okazaÅ‚o siÄ™ że jest to najlepsza herbata jakÄ… w życiu piÅ‚em. Masaje przyjÄ™li nas bardzo ciepÅ‚o, kobiety zorganizowaÅ‚y maÅ‚e targowisko z ich tradycyjnymi wyrobami, można byÅ‚o kupić wisiorki, bransoletki, wÅ‚ócznie, maczety itp. Po powrocie do hotelu, powoli zabraliÅ›my siÄ™ za przygotowywanie sprzÄ™tu , ja skÅ‚adaÅ‚em i regulowaÅ‚em rower, chÅ‚opaki skrÄ™cali wózki alpejskie. Rano wyruszyliÅ›my już w kierunku bram Parku Narodowego Kilimanjaro. Tuż przed bramÄ… parku, wszyscy zamarli na chwilÄ™ gdy usÅ‚yszeliÅ›my trzask i zobaczyliÅ›my jak wózki alpejskie spadajÄ… z dachu autobusu... OkazaÅ‚o siÄ™ że kierowca nie zauważyÅ‚ nisko wiszÄ…cego (nie legalnego) kabla energetycznego , który Å›ciÄ…gnÄ…Å‚ wózki na ziemie. Mój rower na caÅ‚e szczęście nie ucierpiaÅ‚ w ogóle, natomiast wózki zostaÅ‚y mocno zniszczone. W tym miejscu dla niektórych mógÅ‚by to być koniec wyprawy ale na szczęście po kilku godzinach udaÅ‚o siÄ™ naprawić wózki na tyle że można byÅ‚o rozpocząć treking.

Pierwszy dzień wejścia.
Etap pierwszy to w wiÄ™kszoÅ›ci bajeczka. PoczÄ…tkowo idzie siÄ™ asfaltem, który nastÄ™pnie zmienia siÄ™ w drogÄ™ leÅ›nÄ… , a nastÄ™pnie w kamienistÄ… Å›cieżkÄ™. TrudnoÅ›ci przysparzaÅ‚ jedynie ostatni odcinek (ok. 1/3 drogi) który byÅ‚ bardzo kamienistÄ…, nierównÄ… Å›cieżkÄ…, z poprzecznymi rowami odwadniajÄ…cymi. W naszym przypadku dodatkowÄ… trudnoÅ›ciÄ… byÅ‚o to że ze wzglÄ™du na naprawÄ™ wózków wyruszyliÅ›my po godzinie 15:00 wiÄ™c wiÄ™kszość drogi szliÅ›my w ciemnoÅ›ciach. Etap pierwszy to ok. 1000m przewyższenia i ok. 8 km dÅ‚ugoÅ›ci. StartowaliÅ›my z wysokoÅ›ci ok. 1700m.n.p.m z Marangu Gate i dotarliÅ›my do bazy Mandara Hut na wysokoÅ›ci 2700. Zapis przewyższenia włączyÅ‚em dość późno dlatego nie jest on peÅ‚ny.

Drugi dzień wejścia.
Moim zdaniem i z punktu widzenia poruszania siÄ™ pojazdem na koÅ‚ach , byÅ‚ to najtrudniejszy etap wspinaczki (pomijajÄ…c atak na szczyt). Wprawdzie przewyższenie byÅ‚o również na poziomie 1000m ale droga liczyÅ‚a prawie 12 km i wiodÅ‚a w bardzo trudnym terenie. PoczÄ…tkowo przez bÅ‚otnistÄ… dżunglÄ™ aż do granicy lasu, gdzie Å›cieżka zmieniÅ‚a siÄ™ w bardzo nierównÄ…, kamienistÄ…, skalnÄ… i trawersujÄ…cÄ… Å›cieżkÄ™ po której byÅ‚o naprawdÄ™ trudno poruszać siÄ™ na rowerze. Sam dojechaÅ‚em na wysokość ok. 3500m.n.p.m uszkadzajÄ…c na skaÅ‚ach, ukÅ‚ad kierowniczy , co spowodowaÅ‚o bardzo utrudnione poruszanie. Przez ostatnie 200m przewyższenia, niestety byÅ‚a już potrzebna pomoc , gÅ‚ównie ze wzglÄ™du na trudnoÅ›ci z kierowaniem. W obozie Horombo Hut na wysokoÅ›ci 3720 m n.p.m spÄ™dziliÅ›my jeden caÅ‚y dzieÅ„. Powoli dochodzÄ…c do siebie , naprawiajÄ…c sprzÄ™t oraz leczÄ…c rany.

Trzeci dzień wejścia.
Etap poczÄ…tkowo również bardzo trudny. Bardzo duże przewyższenie na dość krótkim odcinku skÅ‚adajÄ…cym siÄ™ gÅ‚ównie z kamieni potrafiÅ‚ nieźle dać w kość. Natomiast w pewnym momencie Å›cieżka staÅ‚a siÄ™ dużo mniej stroma, Å‚agodna, szeroka i równa. Ten etap byÅ‚ bardzo przyjemny ze wzglÄ™du na to że wiÄ™kszość drogi prowadziÅ‚a wÅ‚aÅ›nie w takim terenie. ZnikÅ‚a roÅ›linność , odsÅ‚oniÅ‚o siÄ™ Kili oraz Mawenzi (druga erupcja po kili. Mawenzi wypiÄ™trzyÅ‚o siÄ™ na 5000m.n.p.m). Krajobraz staÅ‚ siÄ™ bardzo księżycowy, wysokogórski. W ten sposób dotarliÅ›my do Kibo Hut na wysokoÅ›ci 4703 m n.p.m. W Kibo byliÅ›my ok. godziny 14:00 ale mimo to wszyscy szybko poÅ‚ożyliÅ›my siÄ™ spać ponieważ atak szczytowy miaÅ‚ rozpocząć siÄ™ o godzinie 23:00. W rezultacie ruszyliÅ›my o godzinie 0:30 i już na poczÄ…tku okazaÅ‚o siÄ™ że nie bÄ™dzie Å‚atwo. Bardzo mozolnie jechaÅ‚em do góry, co chwilÄ™ zapadajÄ…c siÄ™ w piachu (a wÅ‚aÅ›ciwie wulkanicznym piargu). Ludzie którzy szli do góry robili 3 kroki do przodu ale zjeżdżali 2 do tyÅ‚u wiÄ™c problem mieli wszyscy. Po kilku godzinach tej nierównej walki dotarÅ‚em do wysokoÅ›ci 5100m.n.p.m do punktu kontrolnego Williams Point i widzÄ…c jak zwiÄ™ksza siÄ™ stromizna i piarg staje siÄ™ bardziej sypki , z wielkim bólem musiaÅ‚em zadecydować że w tym miejscu , tego dnia bÄ™dzie koniec podróży...

Atak szczytowy.
NaprawdÄ™ trudnym momentem byÅ‚a konieczność podjÄ™cia decyzji o powrocie ale biorÄ…c pod uwagÄ™ warunki tamtego dnia, nasz sposób ataku szczytowego, sprzÄ™t jakim dysponowaliÅ›my i obstawÄ™, w tamten dzieÅ„ nie byÅ‚o możliwoÅ›ci podjąć innej decyzji. UdaÅ‚o siÄ™ wejść na górÄ™ Kilimandżaro, nie udaÅ‚o siÄ™ tylko osiÄ…gnąć szczytu. Nie należę do ludzi którzy siÄ™ Å‚atwo poddajÄ… wiÄ™c uwierzcie mi że jeÅ›li teraz mówiÄ™ że siÄ™ nie daÅ‚o to siÄ™ po prostu nie daÅ‚o. W dalszym ciÄ…gu jednak uważam że wejÅ›cie na szczyt jest możliwe ale innÄ… drogÄ… lub tÄ… samÄ… ale z noclegiem w namiotach pomiÄ™dzy Kibo Hut a szczytem, w mniejszej grupie i z trochÄ™ zmodyfikowanym sprzÄ™tem. Ta góra mi nigdzie nie ucieknie , dlatego za jakiÅ› czas spróbujÄ™ znowu... Jestem bardzo zadowolony ze swojego roweru, przez całą wyprawÄ™ spisywaÅ‚ siÄ™ Å›wietnie i ani razu mnie nie zawiódÅ‚.
Aby zobaczyć więcej zdjęć z wyprawy, zapraszamy do naszej GALERII
PRZEWYŻSZENIA
1 dzień

2 dzień

3 dzień

Atak na szczyt









